Osiemnastki
Namek: Jesteśmy w wieku… wieku ucywilizowanym, XXI w. Cywilizacja goni ludzi do pracy, do nauki, ciągłego rozwoju. Z pokolenia na pokolenie coraz więcej trzeba umieć albo coraz bardziej zacieśnić się w specjalizacji. Pojawiają się choroby cywilizacyjne, takie jak alergie, nadciśnienie, otyłości, bulimie oraz anoreksje, różne psychozy. Później powstają zawały, wady postawy ciała czy ogólnie niepotrzebne zmiany genetyczne. Z nadmiaru stresu człowiek popada w skrajności i zbyt często szuka i sięga do niepoprawnych rozwiązań. Jedni mają alkoholizm, drudzy Kościół i, patrząc na dzisiejszy świat (a szczególnie Polskę pod pewnymi względami) naprawdę nie jestem w stanie powiedzieć które rozwiązanie jest lepsze. Ale nie to jest tematem dyskusji, lecz samo sedno sprawy stresu. A cóż to? Po prostu – jak człowiek radzi sobie ze stresem, jak zapobiega jego obłędnym wynikom?
To proste! W życiu człowieka ważna jest Satysfakcja. Kiedy ją osiąga – czuje zaspokojenie. Tych zaspokojeń jest wiele w dzisiejszym świecie. Szczególne popularne dookoła są różne imprezy, niby integracyjne – poczynając od tych małych, kończąc na tych dużych. W dawnych czasach ludziom nie potrzeba było niczego wielkiego. Co mam na myśli? Otóż, dzisiejsze „osiemnastki” – wytwór niedoboru poczucia Satysfakcji, zjadanej przez dzisiejszy światowy popęd.
Annie: Ponadto, nawiązując do umysłu, życie w dzisiejszym świecie naraża człowieka nie tylko na „choroby ciała” ale także zachwianie równowagi umysłu. Czy dwadzieścia lat temu zawód psychologa czy psychoanalityka był tak popularny, jak w obecnych czasach?
Zapewne nie. Człowiek który stara się doścignąć obowiązujące standardy, trendy, ten, który ciągle musi dostosować się do panujących reguł, po jakimś czasie nie radzi sobie z samym sobą i próbuje odnaleźć swoją osobowość za drzwiami gabinetu psychoanalityka.
To właśnie presja społeczna wywołuje w człowieku jego niezadowolenie z siebie (owy brak satysfakcji). Zasada jest prosta, po kolei:
- Człowiek odtrącony przez społeczeństwo czuje „psychiczny” stres;
- naturalną reakcją, jest chęć pozbycia sie stresu, więc powstaje pomysł pozbycia się jego przyczyny;
- Jaki jest efekt? – jedyną drogą jaką zwykle człowiek obiera, by pozbyć się tej przyczyny, to zdeptanie swojej indywidualności, poprzez przystosowanie się do „reguł gry” jakie narzuca społeczeństwo masowe.
Takie „reguły gry” coraz częściej mają wpływ na nasze życie. Podsuwane nam są schematy: jak powinniśmy się ubierać, jak spędzać wolny czas, co uważać za „cool” a co za „obciach”. Taka sama tendencja zaczyna się w temacie „osiemnastek”, ostatnio coraz bardziej popularnym i pożądanym przez młodzież zjawiskiem.
Namek: Jedno wielkie „bum”, później drugie, następnie traktaty, rozwój nauki, cywilizacja, no i mamy – znowu to samo. Znowu jakieś dziwne zjawisko, które nie odbiega od norm, a przecież powinno.
„Dziecko”, bo jak inaczej można nazwać kogoś, kto nie ma jeszcze osiemnastu lat, prawnie zapewniających dorosłość, oraz moralnie dorosłych perspektyw do życia, nagle przechodzi „kryzys”. Popularnie się mówi, że jest to „osiągnięcie dorosłości”, tudzież innego stanu „wyższości” nad dotychczasowym życiem tego osobnika. Cywilizacja przysporzyła nam trochę pieniędzy, więc w końcu ktoś kiedyś wpadł na to, że nasze ukochane – niegdyś – Maleństwo powinno zostać nagrodzone – za „przeżycie osiemnastu lat i wkroczenie w odpowiedzialne życie”. Bałbym się w ogóle tego tak po prostu nazwać „odpowiedzialne” – na pewno odpowiedzialniejsze, z użyciem stopniowania. Momentami nawet zastanawiam się, czy to jest nagrodzenie czy pocieszenie? Najprawdopodobniej zawsze znaczy „nagrodzenie”, ale w różnych przypadkach rozumie się inaczej. A rozumieć i znaczyć to dwie różne rzeczy :)
Wracając, przysporzę tutaj sobie kłopotu, jeżeli powiem coś, co jednak muszę – młodzież coraz częściej ma coraz bardziej wygórowane potrzeby. Konkretnie? Przykład: jak bardzo naturalne jest dostanie „kasy” na Prawo Jazdy? Albo (no choćby nawet) czterech tysięcy na nowy komputer, rzekomo na studia (taak, taki to do gier chyba :P)? Mało? No to jeszcze PRZED osiemnastką – jak naturalne jest to, że „dzieciak” dostaje pieniądze na kino, basen, pizzerię, koncerty? O to właśnie chodzi. Niestety – cywilizacja tak rozwinęła naszą rodzicielską „miłość”, a raczej dziecięce rozwydrzenie i wygody, że pożądanie i posiadanie to dwie koleje rzeczy – które są nierozłączne – które potem (po otrzymaniu dokumentu tożsamości) prowadzą do rozczarowania lub ostatecznego, totalnego uzależnienia od Opiekunów (pozdrawiam wszystkich Rodziców).
Annie: „Dorosłość” – stan który najczęściej postrzegany jest przez nastolatków, jako długo wyczekiwana swoboda – jednakże wirtualna swoboda, bo w większości przepadków nie ma ona nic wspólnego z rzeczywistością. To te „wirtualne” wyobrażenia o wyswobodzeniu się spod władzy rodzicielskiej tuż po osiągnięciu prawnej pełnoletności, sprawiają, że zaczyna panować kult owego skoku w dorosłość jakim są osiemnaste urodziny.
Nikt jednak nie wspomina o odpowiedzialności jaką ponosi za sobą bycie „dorosłym”. Do bycia w pełni odpowiedzialnym trzeba dorosnąć – dorosnąć moralnie i psychicznie, a nie Tylko prawnie.
Czy jeden dzień może coś zmienić? Czy na drugi, po „szczęśliwie” skończonej osiemnastce, człowiek zmieni swoje poglądy, przyzwyczajenia, czy jego osobowość ewoluuje? Oczywistym jest, że takie zmiany zachodzą stopniowo i posiadanie dowodu osobistego nie ma na to żadnego wpływu. To „uzależnienie od opiekunów”, o którym pisze Namek, jest najczęściej wynikiem błędów kochających ponad miarę rodziców, którzy pozwalają na wszystko, myśląc, że dzięki temu zdobędą miano „dobrych” rodziców. Tymczasem jest odwrotnie, ale kiedy spostrzegą tego efekty, najczęściej jest już za późno. To właśnie ta wygodna miłość rodziców, sprawia, że dziecko pewnego dnia budzi się ze snu i wpada w realny świat, który wymaga odpowiedzialności.
Namek: A tymczasem Rodzice nie tylko, ku zdziwieniu Ani, zdobywają miano dobrych rodziców (bo przecież – załóżmy ten przykład – osiemnastki robią wszyscy, więc wszyscy rodzice są dobrzy), ale i ich Potomkowie są z nich zadowoleni. Kto dzisiaj przyjąłby z pokorą, że nic więcej nie dostanie na osiemnaste urodziny? Często słyszę teksty piętnastolatków w stylu – „nie muszę nic dostawać, ale na osiemnastkę chciałbym…” Albo inne, już po wydarzeniu – „dostałem ten telefon na [tu zaznaczę: 16-te] urodziny.” Patrzymy, a tutaj najnowsza Nokia za 3 tysiące. Takiemu wystarczyłby Sony Ericsson za 600 zł, chyba że jest już programistą :)
Moim zdaniem, nieważne jak zamożna jest dana rodzina, winno być brane pod uwagę to, czy „Nowy Dorosły” będzie kiedykolwiek w stanie sam sobie kupić coś podobnego. I już nie chodzi mi tutaj o wysyłanie do szkoły, ale inteligentną edukację. Za często dostrzegam – niestety – dysmózgowia, które nie są spowodowane niczym innym jak zamazywaniem prawdziwości faktów w wieku rozwoju dziecka. O czym mowa? „Mamo, co to jest papieros?” – „to jest coś, czego nie powinieneś dotykać”. To jest uzasadnienie? Pytam, czy TO jest UZASADNIENIE? Otóż nie, moi Drodzy :) Niektóre dzieci (jak wydaje się – tak jest najrzadziej, jednak coraz częściej) żyją w nieświadomości i prędzej spróbują, niż się dowiedzą co próbują. I już nie chodzi tylko o papierosy czy inne używki, ale o samą edukację. Obiekt nie zdobywa potrzebnej mu wiedzy, ale przyjmuje to, co inni mu podadzą. Tak zabija się w nim kreatywność, a potem poczucie godności itd.
Ale jakiż to ma związek z osiemnastkami? Najpierw kontynuuję – są dwa rodzaje młodocianów: tacy, którzy wyczekają, żeby dowiedzieć się na własnej skórze „kiedy będzie im wolno”; i są tacy, którzy sami się dowiedzą [są również podobni do pierwszego rodzaju, ale oni nie czekają na pełny wiek, a to już jak patologia wychowania lub uszkodzenie umysłu, który pozwala logicznie myśleć]. Pierwszy rodzaj rodzi nowy gatunek – gatunek kultów, trendów. Właśnie ten gatunek, który może wydawaje się naturalny, ale jednak czasem przyciemnia prawdę. „Bo wszyscy robią osiemnastki, cały świat” – powiecie. Tylko zauważcie proszę, kim jest 60% (szacuję) tych Wszystkich :)
W ten sposób dochodzę do głównego wątku – osiemnastki jako jeden z elementów, tudzież sposobów, odstresowania się na zapas, w dzisiejszym świecie. I gdzie jestem? Dokładnie przy tym, że człowiek, aby tylko stworzyć sobie kilka sposobów na ulżenie swojej codziennej pracy, pozwolił sam sobie na częściowe ogłupienie. Jak? Poprzez wspomniane zaciemnianie faktów, kreowanie nowych zwyczajów, które nie mają oczywistego uzasadnienia oraz ciągnięcie tego później naprzód przez pokolenia. Jako że „osiemnastki” nie są niczym niechwalebnym, ale również niczym starym (a więc być może jeszcze nie zdobyły złej opinii), nie chcę mówić, żeby ich nie robić, ani że ja nie zrobię, ale chciałbym zaapelować – zastanówmy się co to jest, na co się zgadzamy, bądź decydujemy. Bądźmy mądrymi rodzicami czy dziećmi, a nie tylko miłymi. Nie mówię „zawsze lub czasem zakazać/odmówić sobie”, ale „pomyśleć co to jest, co dziecko/ja chce/chcę mieć”. Bądźmy tym drugim rodzajem – tym, który próbuje zrozumieć dany fakt, a nie po prostu przyjąć go za „falą”.
Jeżeli będziemy choćby próbować zrozumieć wszystko co nas ściśle dotyczy, to zapewniam – na pewno zrozumiemy prawną dorosłość wtedy, kiedy będzie trzeba. I jeżeli chcemy, aby taki był naród – uczmy się wzajemnie myśleć, a nie powtarzać po sobie (czego znowu już nie będę przytaczał, bo zacząłbym nachodzić na cudzy poziom inteligencji itp., a nie zależy mi na obrażaniu Nikogo).
Namek&Annie: Podsumowując, wszyscy jesteśmy ludzmi, mamy pełne prawo do satysfakcji, bowiem jest on naszym środkiem do przeżycia. Jednak oprócz tego, mamy także – szczególnie w coraz bardziej cywilizowanym świecie – obowiązek dbania o sposób i konsekwencje zdobycia owej satysfakcji.
Wszyscy mamy przede wszystkim prawo do bycia sobą i nie bójmy się pokazać odmienności poglądów. Nikt nas nie zmusi do bycia „takim jak wszyscy” to my sami się do tego zmuszamy. Tylko wtedy gdy postępujemy zgodnie z samym sobą możemy mieć pełną satysfakcję.
Dbajmy o wspólną satysfakcję, rodzącą nie tylko plony chwilowe, ale przyszłościowe.
Styczeń 21st, 2008 at 13:48
Ciekawy temat i ciekawa treść. Dla mnie osiemnastka to tyko zawracanie głowy. Ktoś chce żebyśmy w jednym momencie stali się zupełni innymi ludźmi, dorosłymi ludźmi. Zawsze denerwowała mnie opinia, że jeśli kto jest starszy, lepiej doświadczony przez życie to na pewno ma racje. Ale czy tak zawsze jest? Czy człowiek uczy się całe życie? Czy ktoś młody nie może nauczyć czegoś starszych od siebie? Dlaczego wszyscy na siłę próbują „wepchnąć” nas w tzw dorosłość. Nie wiem dlaczego ale ostatnio obserwuje takie coś, że ludzie nie zauważają powolnych przemian u innych tylko kierują się wydarzeniami. Zauważają oznaki „dorosłości” dopiero po osiemnastce, dla jednych za wcześnie a dla innych za późno. Ale sie troszkę za bardzo rozpisałem. Taki nawyk że zawsze muszę dorzucić coś od siebie, wyrazić swoje zdanie i pogląd. Czekam na więcej ciekawych tekstów. Pozdrowienia dla autorów :D
Styczeń 21st, 2008 at 20:35
Oczywiście, że osiemnastka nie jest tajemniczą bramą, którą, gdy przekroczymy, od razu staniemy się mądrzejsi, bardziej dojrzali itp. Będziemy po prostu o jeden dzień starsi niż byliśmy wczoraj no i będziemy mogli legalnie alko w sklepie kupić ;) to tylko umowna granica tzw. dorosłości. A co do satysfakcji, myślę, że człowiek pragnie tego od zarania dziejów. Człowiek zawsze był człowiekiem i póki jest człowiekiem, zawsze będzie człowiekiem. Namieszałam. Celowo :)
„Z nadmiaru stresu człowiek popada w skrajności i zbyt często szuka i sięga do niepoprawnych rozwiązań. Jedni mają alkoholizm, drudzy Kościół” – bardzo razi, moi drodzy, niestety. Chyba na szczęście jedyne, co mnie poraziło, że aż mi kapcie spadły :) Bo stawianie alkoholizmu na równi z Kościołem nie jest poprawne. Pozdrawiam
Styczeń 21st, 2008 at 22:50
” Co mam na myśli? Otóż, dzisiejsze „osiemnastki” – wytwór niedoboru poczucia Satysfakcji, zjadanej przez dzisiejszy światowy popęd. ” – Wiesz Namku, nie zgodzę się. Z jednej strony patrzysz na to z perspektywy czasu – okej, przyrównanie do dawnych czasów. Ale gdzie przeczytałeś, że nie potrzeba było ludziom niczego wielkiego? Ba! Sarmaci chlali, bili się, jedli ile popadło :P Trochę nam, współczesnym Polakom, zostało :) Śmiem twierdzić, że ta mentalność „Polaków pijących” właśnie jest spadkiem po swawolach naszych pradziadów :)
Zwracam na to uwagę, ponieważ ze strony drugiej, odbierasz osiemnastki jako wytwór czegoś na pozór negatywnego. Impreza jest pojęciem szeroce względnym, i tylko od charakteru jednostki, bądź grupy społecznej zależy jak miałaby ona wyglądać :D
Naturalnie, grunt tkwi w Satysfakcji.
A materializm zasiany w głowach naszych młodych pokoleń, zbiera swoje żniwa. Bardzo trafnie dostrzegliście brak jakiejś zasadniczej granicy między 17 a 18 rokiem życia, a słowa Ani
„[..] trzeba dorosnąć – dorosnąć moralnie i psychicznie, a nie Tylko prawnie.”
winny być uwieńczeniem tego życiowego posta :)
Peace
Styczeń 21st, 2008 at 23:09
Drogi Celniku. Nie miałem na myśli ani obrażania Katolików, ani stawiania ich wszystkich razem na równi z alkoholizmem. Przyrównywałem tutaj osoby, które mają związek z powyżej podanymi. Jedni mają alkohol na pocieszenie, drudzy wolą iść do Kościoła po więcej Wiary (to też pocieszenie) – taki jest sens tego zdania :)
Przepraszam za nieporozumienie, bo wiem, że Wiara Katolicka leży Ci na sercu. Pozdrawiam
Jeszcze dodam na temat satysfakcji – oczywiście, że człowiek zawsze sięgał do zyskania jej, ale najważniejsze jest to, że wraz z cywilizacją człowiek sięga do tego coraz bardziej okrężnie, aż zapomina pomyśleć logicznie – po co. I taka pętęlka wiąże się ściśle pomiędzy ludźmi. Nie mówię KTO, ale że W OGÓLE (!) tak jest.
Natomiast Trey: zwróciłeś uwagę na coś bardzo ważnego – „dlaczego ostatnio obserwujesz takie coś, że ludzie nie zauważają powolnych przemian u innych tylko kierują się wydarzeniami”? Zdecydowanie nie ująłbym tego lepiej, kiedyś dokładnie nad czymś takim się zastanawiałem :) Doszedłem do wniosku, że to zwykła niechęć poznawania kogoś. Załóżmy – ktoś okazał się „na starcie” jakimś przygłupem, to się już nie zainteresujemy, że jest artystą w jakiejś dziedzinie, albo że ten „przygłup”, to przyszłościowy aktor i po prostu ćwiczy :) Stawiamy błędny wniosek na początku i dopiero kiedy coś jakimś przypadkiem (na przykład osiemnastką) nas oświeci, to być może zainteresujemy się tą osobą, aby „zaktualizować” jej (ideologiczną) Twarz w naszej pamięci. Nie nazwę tego inaczej jak zwykłą olewczością nad drugą osobą.
Płynna przemiana ma również związek ze szkołą i sprawiedliwością w stylu – „tamten koleś wie kiedy oszukiwać poprzez szukanie nauczyciela, który nie zanotuje rzucania papierków na lekcji i robi to kilka razy w tygodniu, a ja spróbuję wywrzeć jakąkolwiek niewinną dyskusję raz na kilka miesięcy tam gdzie nie trzeba – i dostaję po ogonie”. Potem ciągle takiemu kolesiowi (ok, przyznam się, że mi) dokucza to, że on siedzi prawie cały rok szkolny grzecznie, a wychowawca nie widzi u niego poprawy, a także prawdziwości „tamtych kolesi”. To jest akurat nie przemiana wiekowa, ale ma dosyć silny związek ze zdobywaniem doświadczenia i przemianą decyzyjną ze względu na jakieś wydarzenia. Dostało się uwagę raz w szkole za jakieś wydarzenie, szybko jest się znanym pomiędzy klasami i potem zostaje opinia „odważny idiota” itp. Ta osoba znów musi się czymś wykazać ponad podstawowe czynności, aby naprawić swój „wizerunek”.
Wielebny Kubo: Sarmaci? Okej ;) A ja sięgam nawet do czasów „pierwotnych” ;> Poza tym Sarmatom nie trzeba było komórek, oni się bawili po prostu i to im starczyło. A teraz rośnie nam materializm i dodatkowa chęć zdobycia czegoś „fajnego”, oprócz zabawy.
A czy osiemnastki negatywne? Napisałeś „na pozór”. Na pozór, to właśnie jest odwrotnie :) Ogólnie wszystko obiega wokół tego „szału”, że „wszyscy” będą mieć. I – jak podkreśliłem – nie twierdzę, że jest to niechwalebne, ale ludzie za często nie wiedzą nawet „na co im to” :) To jest w zasadzie sentencją całego tekstu, co można spokojnie wywnioskować z jego czytania.
Pozdrawiam serdecznie jeszcze raz, w imieniu zarówno moim jak i Ani, Naszych Komentatorów :)
Styczeń 22nd, 2008 at 10:28
Spoko. Dziękuję za wyjaśnienie. Wiem, że nie mogłeś mieć niczego złego na myśli, przyczepiłam się budowy zdania i sensu, jaki mogłaby nieść, a jak już wyjaśniłeś, nie niesie ;) Pozdrowienia dla Autorów :)
Styczeń 24th, 2008 at 17:30
Jak Kamil i Anna raczyli zauważyć brak satysfakcji w dzisiejszym świecie jest bardzo powszechny i człowiek stara się go zapełnić czymkolwiek innym, kasa, alkohol, dragi, kobiety~
Cały art jest dość ciekawy, porusza trudny temat do jednoznacznego wyjaśnienia, ogółem Good Job, ale mam kilka ale z którymi się nie zgadzam, to że dzieciarnia jest kochana ponad miare przez swoich rodziców którzy ich rozpieszczają wydaje mi się nie być zbyt wielkim problemem w dzisiejszym świecie, imo tacy rodzice gdy ich pociecha zaczyna mieć problemy w szkole etc~ mimo wszystko naciskają i jak to mówią dają tego buta napędowego. Gorzej jest gdy „ulica” chowa dzieci wtedy mamy do czynienia z totalną patologią albo wynaturzeniem o skutkach której ładnie wyżej napisałeś.
Druga sprawa, tematy tabu w naszych domach, kolejny szpryc do trumny, jak dzieciarni się nie wytłumaczy że nie pal bo są takie i takie konsekwencje ale wybór PO 18 roku życia należy do Ciebie, tak samo z seksem, alkoholem pozostają w naszym kraju daleko w tyle. Ot dowie się gówniarz lub gówniara od kolegów niekoniecznie tych dobrych a potem mamy różne dziwy na tym świecie.
Kolejna sprawa satysfakcja, tego się nie da zmienić postęp cywilizacyjny nam ją zabiera, urywanie kontaktów ze znajomymi ale tych kontaktów bezpośrednich a nie tel, gg, kom, sms. Jeszcze troche i jak będziesz chciał się skontaktować z kumplem to pomyślisz o nim a jemu w dupie zacznie brzęczeć dzwoneczek. Świat schodzi na psy.
Ostatnia sprawa, nie zawsze możemy być sobą, czasami okłamujemy samych siebie, lub zakładamy „maske” aby nie mieć kłopotów/zdobyć prace/mieć swięty spokój. Dlatego z czasem tych masek zbiera się tak wiele że na końcu sam nie wiesz jaki byłeś najpierw.
/End~ regards the lost bastard.